09.20
Wrzeszczące nagością swą okradają gałęzie
Płaczące nad kruchością swą
…
Czarne ptaki na spalonych drzewach
Byt swój istnienia rozkładają
…
Młócąc skrzydłami światło
Księżyca zachodzące burzą
…
Skowyt swych pisków
Ziemi oddają
…
Wspierany przez Fabrykę Zbzdeciałych Pomysłów
Wrzeszczące nagością swą okradają gałęzie
Płaczące nad kruchością swą
…
Czarne ptaki na spalonych drzewach
Byt swój istnienia rozkładają
…
Młócąc skrzydłami światło
Księżyca zachodzące burzą
…
Skowyt swych pisków
Ziemi oddają
…
Mokre zakamrki duszy
Duszą się wilgocią
…
Woda napełnia próźnię płuc
Woda ogarnia ciało
…
Nie ma już odwrotu
Pustka czy pełnia
…
Pytania nikną
w bulgocie …