Jak co miesiąc dostałem od Kasi, mojej sąsiadki i dobrej znajomej newsletter. Jak zwykle bardzo ciekawy i inspirujacy (zainteresowanych odsyłam na stronę Kasi). I w nim zawarta jest bardzo ciekawa przypowieść, która dotyczy tego o co chyba każdy z nas tak w głebi duszy walczy – być sobą wbrew przeciwnością losu i tego co ludzie dookoła generują. Pozowlę sobie przytoczyć ją (Kasiu – chyba się nie pogniewasz
):
“Na Dalekim Wschodzie zyl stary cesarz, ktory zdal sobie sprawe z tego ze przyszedl juz czas aby wybrac swojego nastepce. Zamiast jednak wybrac jednego ze swoich asystentow lub swoich dzieci, zdecydowal zrobic cos innego.
Pewnego dnia zwolal wszystkie mlode osoby w cesarstwie. Powiedzial: “Przyszedl czas abym ustapil miejsca nowemu cesarzowi. Zdecydowalem ze wybiore jednego z was”. Dzieci byly zaskoczone ale cesarz kontynuowal: ” Kazdemu z was dam dzisiaj nasionko. Jedno nasionko. To bardzo szczegolne ziarenko. Chce, abyscie wrocili do swoich domow, zasadzili nasionko, podlali je i wrocili tu za rok z tym co z niego wyrosnie. Ocenie wtedy rosliny i ten kogo wybiore bedzie nastepnym cesarzem!”.
Wsrod dzieci ktore otrzymaly nasionka byl chlopiec o imieniu Ling. Ling wrocil do domu i podekscytowany opowiedzial mamie o tym co sie wydarzylo. Mama pomogla mu znalezc doniczke i ziemie a chlopiec zasadzil i ostroznie podlal ziarenko. Kazdego dnia podlewal je i obserwowal czy rosnie.
Po okolo trzech tygodniach, niektore z dzieci zaczely rozmawiac o swoich nasionach i roslinach ktore z nich wyrastaja. Ling wciaz sprawdzal swoje ziarenko ale nic z niego nie wyrastalo. Minely trzy tygodnie, cztery tygodnie, piec tygodni. Nadal nic.
Inne dzieci rozmawialy o swoich roslinach a Ling czul sie kompletnym nieudacznikiem. Minelo szesc miesiecy a w doniczce Ling nadal nic nie wyroslo. Wiedzial ze zabil swoje nasionko. Wszyscy inni mieli rosliny i drzewa a on nie mial nic. Nie powiedzial jednak nic kolegom. Wciaz czekal ze moze jendak cos w koncu wyrosnie.
Wreszcie minal rok i cala mlodziez przyniosla swoje rosliny cesarzowi do inspekcji. Ling powiedzial mamie ze nie ma sensu aby szedl tam z pusta donica. Mama zachecila go jednak aby poszedl, wzial swoja doniczke i po prostu powiedzial szczerze co sie stalo. Ling byl tak zdenerwowany ze rozbolal go brzuch, ale wiedzial ze mama ma racje. Wzial pusta doniczke i poszedl do palacu.
Gdy tam dotarl byl zdumiony widzac tak ogromna roznorodnosc roslin, ktore wyrosly innym dzieciom. Byly piekne w roznych ksztaltach i kolorach. Ling postawil swoja pusta doniczke na podlodze i wiele dzieci zaczelo sie z niego nasmiewac. Inne, ktorym zrobilo sie go zal powiedzialy: “Przynajmniej probowales”.
Cesarz gdy przybyl rozejrzal sie po sali i przywital mlodych ludzi. Ling stal zawstydzony na samym koncu. “Ojej, wyhodowaliscie piekne rosliny, kwiaty i drzewa”, powiedzial cesarz. “Dzisiaj jeden z was zostanie cesarzem”.
Nagle cesarz dojrzal w tyle Ling z jego pusta doniczka i nakazal straznikom przyprowadzic chlopca. Ling byl przerazony. “Cesarz wie ze jestem nieudaczkiem. Moze nawet bedzie chcial wyslac mnie na stracenie!”.
Gdy Ling dotarl do cesarza, ten zapytal go o imie. “Nazywam sie Ling”, odpowiedzial chlopiec. Inne dzieci smialy sie i robily sobie z niego zarty. Cesarz nakazal cisze. Spojrzal na Ling i powiedzial: “Ujrzyjcie swojego nowego cesarza! Nazywa sie Ling!”. Ling nie mogl w to uwierzyc. Przeciez on nawet nie potrafil czegokolwiek wyhodowac z nasionka. Jak moze byc cesarzem?
Cesarz powiedzial wtedy,”Rok temu dalem kazdemu z was nasionko. Powiedzialem abyscie go zasadzili, podlali i przyniesli dzis z powrotem. Ale kazdemu z was dalem ugotowane ziarenko, z ktorego nic nie moze wyrosnac. Kazdy z was, z wyjatkiem Ling, przyniosl dzis rosliny, kwiaty i drzewa. Gdy zobaczyliscie, ze z nasionka nic nie wyrasta, zamieniliscie je na inne. Tylko Ling mial na tyle odwagi i uczciwosci aby przyniesc mi donice z ziarenkiem ktore ja mu dalem. Wlasnie dlatego to on zostanie nowym cesarzem!”
i tyle na dziś …